poniedziałek, 20 maja 2013

Szklarska Poręba – Wodospad Kamieńczyka

Jak ostatnio wspominałam, od nadmiaru pracy zaczęły przegrzewać mi się złącza. Krzysiek stwierdził, że jeśli siłą mnie gdzieś nie wyciągnie, to kolejny weekend spędzę na siedzeniu przed komputerem, a w przerwach na zakupach czy sprzątaniu. Więc w czwartek zapełniłam dzieciom lodówkę, spakowaliśmy się, a w piątek zaraz po pracy uciekliśmy do Szklarskiej Poręby. Krótko podsumowując cały wyjazd – było bardzo fajnie, mimo iż sobota powitała nas niebem zasnutym ciężkimi, ciemnoszarymi chmurami, z których sączył się deszcz. Deszcz nie był obfity – raczej mżawka, więc postanowiliśmy wyruszyć w góry. Naszym pierwszym punktem był wodospad Kamieńczyka.

Fin de semana en Szklarska Poręba – un pueblo pintoresco en las montañas Karkonosze (Montañas Gigantes) – parte de las montañas Sudetes. Primero día hemos pasado en las montañas, sobre todo en la Cascada Kamieńczyk. La Cascada Kamienczyk es la cascada de mayor longitud localizada en los Sudetes polacos a 846 metros sobre el nivel del mar. El agua que procede del arroyo Kamieńczyk que cae con 27 metros de desnivel. En mitad de la cascada existe una cueva artificial cavada por los Walończycy, quienes en siglos pasados estuvieron buscando amatistas. Antes de la Segunda guerra Mundial la cascada era considerada monumento de la naturaleza y actualmente es un área especialmente protegida que forma parte del Parque Nacional de las Karkonosze. Mas sobre estos lugares: Szklarska Poręba (ingles/english). 

Na parkingu stoją dwa samochody (w tym jeden nasz)


 Żeby dojść do wodospadu, trzeba zejść na dno skalnego wąwozu

 Ze względu na spadające kamienie, mamy odpowiednie ochrony głowy


 Na dnie wąwozu idziemy specjalnymi pomostami przymocowanymi do skał

Pod nami rzeka









Nad wodospadem znajduje się schronisko i taki rozciąga się z niego widok

8 komentarzy:

Wojtek pisze...

Super wycieczka. Zazdroszczę Sudetów.
A z dzieciństwa pamiętam Kamieńczyk, ale bez kasków i stromych metalowych schodów. Dziś jest chyba jakieś inne dojście.

recoleta pisze...

Ja wciąż mam w pamięci nasz wakacyjny pobyt w Szklarskiej Porębie w okolicach roku... hmmm no nie wiem... 76-77? Bo 78 byliśmy w Dziwnowie. To na stówę pamiętam. I z uporem maniaka od wielu lat szukam pensjonatu, w którym mieszkaliśmy, niestety, nie umiem znaleźć. Pamiętam, że to był budynek w typowej szklarskoporębskiej architekturze (a'la Tyrol), deski były pomalowane na żółto. Tat miał wtedy atak korzonków i biegaliśmy (mam tu na myśli Wojtka) po wielkich skałach, które były na tyłach ośrodka (w lesie). Obok był inny ośrodek, do którego przechodziliśmy przez dziurę w ogrodzeniu (były tam huśtawki). Pamiętam jak chodziliśmy grać w wielkie metalowe szachy, pamiętam źródełko tryskające ze skały (do dziś tryska). Mama kiedyś znalazła starą kartkę pocztową wysłaną do babci, na której była podana ulica Wolności, ale myśmy przejechali ulicę Wolności i nie znalazłam tego budynku. Po głowie czasami kołacze mi się nazwa Śnieżynka, Szarotka, albo coś takiego... ale to chyba błędne skojarzenie, bo Śnieżynka stoi i wygląda inaczej.

Wojtek pisze...

Dzięki za Twoje wspomnienia, ja już większości tego nie pamiętałem.

Iwona M. pisze...

Jakie urocze miejsce! Cudownie, dziekuję za pomysł, gdzie spędzic weekend!

Krzysztof pisze...

Wojtku, sądzę że byliście przy wodospadzie Szklarka równie uroczym. Kamieńczyk od dość dawna wpada do głębokiego wąwozu i niestety nie ma innego wejścia;-))

Krzysztof pisze...

Nocleg polecam u naszych dobrych znajomych w pensjonacie Lider. Niezłe warunki i pyszne żarcie.
Zależy mi na Waszych noclegach tam bo zamierzają budować nowy obiekt i każdy grosz się liczy ;-))

recoleta pisze...

Krzysiek wywołał temat pensjonatu - będzie o nim później. To rzeczywiście fajne miejsce, jeździmy tam od kilkunastu lat i z czystym sumieniem mogę polecić.

Wojtek pisze...

Krzysiu, chyba masz rację. To była Szklarka.edtohib all