środa, 22 maja 2013

Szklarska Poręba

Specjalnie dla mojej rodziny zrobiłam małą sesję fotograficzną, aby przypomnieć poszczególne miejsca Szklarskiej Poręby. Miasteczko jest naprawdę urokliwe, stare przedwojenne pensjonaty są w znacznej części odremontowane, chociaż jest też tak, że sporo pięknych, starych budynków stoi opuszczona. Przygnębiające wrażenie robią szczególnie te, położone w centrum, np. walący się budynek kina, w którym kiedyś, jako dzieciaki, byliśmy na filmie "Jenny i Toby wśród dzikich zwierząt" (ciekawe, że zapamiętałam nawet tytuł filmu). Oczywiście, powstało wiele nowych pensjonatów, nie wszystkie swoją nowoczesną architekturą pasują do klimatu Szklarskiej Poręby, niektóre nawet nawiązują do architektury podhalańskiej, co w ogóle mnie dziwi, a nawet bawi. I byłoby to naprawdę śmieszne, gdyby nie to, że szpeci krajobraz miasta. Problemem Szklarskiej Poręby jest to, że nie ma własnego folkloru. Gdy te tereny pojawiły się w granicach Polski, a zatem mieszkający tu Niemcy wyjechali, to zabrali ze sobą swój folklor. To, co pojawiło się na tym miejscu, to wspomniane nawiązania do kultury i folkloru podhalańskiego, co według mnie jest idiotyzmem. Na każdym rogu sprzedaje się oscypki, kożuchowe owieczki, ciupagi, a na pocztówkach ze Szklarskiej Poręby widnieje baca, krzyczący "witojcie". Absurdalne! Dział promocji miasta powinien jak najszybciej pójść po rozum do głowy, bo to ani śmieszne, ani nic dobrego nie przyniesie dla Szklarskiej Poręby. A przecież są miejscowe mity i legendy: jest Karnonosz, są Walończycy (w pewnym sensie poszukiwacze skarbów), jest sięgająca średniowiecza tradycja hutnicza. Nawet Walenty Roździeński w swojej Officinie Ferrarii... opisywał, zachwycał się i wynosił pod niebiosy piękno i bogactwa tego regionu, a przypomnę, że dzieło ukazało się drukiem w 1612 roku! Byłoby niesprawiedliwe, gdybym powiedziała, że wspomniane motywy w ogóle są niewykorzystane, ale moim zdaniem zbyt mało.


Skałka Karczmarz w centrum Szklarskiej Poręby



 Główna ulica Szklarskiej Poręby – Jedności Narodowej


Skałka Karczmarz w centrum miasta – można powiedzieć, że to ikona Szklarskiej Poręby


 Skwer radiowej "Trójki"

Nowe elementy w topografii Szklarskiej Poręby – park linowy oraz...

...Alpine Coaster (od dołu)

 Alpine Coaster (od góry)

 Młyn św. Łukasza


 Szklarska Poręba jest bardzo zielonym miasteczkiem, mnóstwo tu parków, skwerów i ogrodów
Skałka Karczmarz od góry

Panorama Szrenicy górująca nad Szklarską Porębą

8 komentarzy:

Wojtek pisze...

Nie wiem jak to jest że ja nic z tego nie pamiętam, a z tym filmem to mnie zabiłaś. Skąd Ty - młodsza o lata świetlne (w dziecięcych kategoriach) tyle zapamiętałaś, a ja tylko Skalankę i Zakręt Śmierci (jeśli to się tak nadal nazywa).

Krystyna pisze...

Ja też prawie nic nie pamiętam

recoleta pisze...

Sama się dziwię.:-) Ale pamiętam, że tata był uziemiony, bo miał korzonki i myśmy się strasznie nudzili. Mama czytała kryminały, a my skakaliśmy po skałach i aż dziw, że sobie nóg nie połamaliśmy. Ja jeszcze dużo więcej pamiętam, np. że śniadania były o 8.00 i miałam problem ze wstawaniem, że pokój był czteroosobowy, ale jedno łóżko stało w czymś w rodzaju wykuszu i ja oczywiście chciałam tam spać, przespałam kilka nocy, ale ostatecznie tata stwierdził, że jest tam za chłodno i wywalił tam Wojtka.;-) Pamiętam, jak mama smarowała tatę jakimiś maściami i jak pojechaliśmy na wycieczkę do huty szkła oraz Jablonexu. A w sklepiku koło Skałki Kramarz tata kupował strasznie kwaśne papierówki (do dziś jest tam warzywniak), a obok na jakimś kramie kupił mi fioletowy portfelik na rzemyku do zawieszenia na szyi i przypinkę w kształcie szarotki. Przypinka szybko zniknęła, ale ten mini portfelik miałam latami, aktu zaginięcia dokonała dopiero Karolina słynąca z gubienia wszystkiego. Wy tego nie pamiętacie?! :-)

Mażena pisze...

Lubię to miasto! Jako dziecko byłam tam wielokrotnie, wtedy był to piękny kurort, po latach też mi się podobała i podoba!

Wojtek pisze...

WOW. BIG WOW!
To jest jak science fiction, ale wierzę Ci na słowo ;-)

recoleta pisze...

E tam, science fiction. ;-)

Kris Beskidzki pisze...

Fajne karkonoskie wypady. Bylem tam, ale już klika dobrych lat opłynęło.

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do siebie. :)
Ps. Pozwoliłem sobie na obserwowanie bloga, bo urzekają mnie górskie wycieczki. :)

Wyrzuć to potwierdzanie, bo szkoda czasu na przepisywanie tych krzywych literek. :)

recoleta pisze...

Nie mogę wyrzucić potwierdzenia z tymi krzywymi literkami, bo miałam straszliwie dużo spamu. Nie nadążałam z czyszczeniem. Odkąd to wprowadziłam mam spokój.