sobota, 8 czerwca 2013

Poranek w Jerozolimie / La mañana en Jerusalén / Morning in Jerusalem

Wczoraj padliśmy nieprzytomni, chociaż nocą w Jerozolimie panuje straszliwy hałas. Taki jest koszt mieszkania w samym centrum starego miasta. Ryk muezinów z okolicznych meczetów (w ogóle mam wrażenie, że każdy z nich konkuruje z sąsiadem o to, kto głośniej nawołuje do modlitwy), dzikie wrzaski wraz z arabską muzyką z dzielnicy muzułmańskiej i inne odgłosy ulicy (mieszkamy przy Via Dolorosa). Miałam wrażenie, że moje łóżko stoi na środku ruchliwego skrzyżowania, a dookoła trwa festiwal muzyczny. Rzeczywiście, podczas naszego pobytu trwa w Jerozolimie festiwal światła, ale na czas szabasu został przerwany. Z tego powodu, a ponoć i w odwecie, muzułmanie zorganizowali jakąś imprezę z piszczałkami, bębnami, wrzaskami, a wszystko leciało przez megafony. Do tego straszna duchota w nocy. Nie wiadomo, czy lepiej udusić się przy zamkniętym oknie, czy ogłuchnąć. Ale poranek przywitał nas pięknymi widokami, chociaż jeszcze większą duchotą i gorącem. Po śniadaniu zrobiliśmy sobie sesję fotograficzną na poszczególnych tarasach i dachu domu, w którym mieszkamy, a potem poszliśmy na spacer w stronę Góry Oliwnej. Dopadł nas okropny upał, trochę pobłądziliśmy i o mało - w środku  szabasu - nie wleźliśmy do dzielnicy żydowskiej (co jest zabronione), ale w końcu kupiliśmy mapę po polsku i wreszcie trafiliśmy na drogę wiodącą poza mury, do Bramy Lwów, a stamtąd wdrapaliśmy się na górę. Teraz wróciliśmy na obiad, musimy trochę odpocząć i poczekać aż zelżeje upał i potem wyruszamy znowu w miasto. Na razie garść zdjęć z naszego lokum. 


 Poranek jeszcze lekko zamglony


 Z drugiej strony domu widać kopuły bazyliki Grobu Pańskiego 


Widok na dzielnicę grekokatolików
 
Widok z najwyższego tarasu na jeden z pośrednich tarasów

 Dom jest specyficznie zbudowany, to labirynt w perspektywie pionowej - mnóstwo zaułków, korytarzyków, ukrytych w ścianach schodków wiodących do jakiegoś tarasu lub na dach

 Generalnie Dom Polski to oaza spokoju i polskości w tym egzotycznym miejscu




 Nasz salonik, z lewej drzwi do naszego pokoju

 Salonik przed naszym pokojem. Stąd robimy relację internetową

 Wejście do naszego pokoju
 
Parter, po lewej stronie drzwi wyjściowe

Dom Polski z zewnątrz (od ulicy)

2 komentarze:

Krystyna pisze...

Dzieci przyjęły zaproszenie na niedzielny obiad. Nie pętajcie się po granicznym terenie.

Wojtek pisze...

Super wnętrza w Waszym lokum. Takie lubię.