poniedziałek, 10 czerwca 2013

Ściana Zachodnia (Płaczu) / El muro de las Lamentaciones/ The Western Wall

Cały wczorajszy dzień spędziliśmy na poznawaniu dzielnicy żydowskiej - wcześniej nie mogliśmy ze względu na szabas. Chyba najbardziej rozpoznawalnym i zdecydowanie najważniejszym miejscem - nie tylko dzielnicy żydowskiej, ale całej Jerozolimy - jest Zachodnia Ściana, zwana Ścianą Płaczu. Według powszechnej wiedzy, jest ona pozostałością po zachodniej ścianie drugiej świątyni Salomona. Jednak prawda jest taka, że pozostała ściana jest fragmentem muru oporowego, podtrzymującego platformę świątynną, co nie zmienia faktu, iż stanowi jedyną pozostałość po najświętszej świątyni Żydów. Świątynia wznosiła się na wzgórzu Moria. Dziś na szczycie wzgórza stoi meczet Kopuły na Skale - jedno z najświętszych miejsc kultu świata muzułmańskiego. Nie trudno sobie wyobrazić, jak obecność - w takiej bliskości - obu tak świętych miejsc drażni oba narody. Do tego miejsce to ściąga co roku miliony turystów, spragnionych widoku modlących się tu mniej lub bardziej ortodoksyjnych żydów.

 Plac przed ścianą podzielony jest na część dla kobiet i część dla mężczyzn, z tym że nawet po stronie "damskiej" kobietom nie wolno głośno modlić się oraz czytać Tory. Z tego powodu kobiety mogą zostać nawet aresztowane, chociaż od jakiegoś czasu coraz łagodniej podchodzi się do żydowskich feministek domagających się prawa do modlitwy pod Ścianą Płaczu 

Rampa komunikacyjna prowadzi wprost na plac świątynny. Jednak skorzystanie z niego przez Żydów jest zabronione ze względu na obawę, aby przez przypadek nie nastąpić na miejsce ukrytych w nieznanej kryjówce świętych ksiąg narodu wybranego

Nad placem dumnie górują dwa meczety

 Na placu przed ścianą można spotkać wielu ortodoksyjnych i ultraortodoksyjnych Żydów


 Żydowskie kobiety



 Ściana Płaczu - część dla kobiet

 Ściana Płaczu - część dla mężczyzn













3 komentarze:

Jerry pisze...

Bardzo fajna relacja z Waszej podrozy. Ciekaw jestem jak w Jerozolimie te dwie spolecznosci, zydowska i arabska wspolistnieja ze soba. Czy sa jakies oddzielne rejony dla nich? Jak to wyglada na codzien?

recoleta pisze...

Tu jest więcej niż dwie społeczności. Są muzułmanie, żydzi i chrześcijanie. Ale to nie wszystko - są żydzi reformowani i ortodoksyjni, są też ultraortodoksyjni. Są wszelkie maści chrześcijan: Ormianie, katolicy, Koptowie, grekokatolicy, prawosławni itd. To niesamowite, że wszyscy ci ludzie żyją w jednym mieście, mijają się codziennie na ulicy i potrafią zgodnie współżyć. Są dzielnice: żydowska, ormiańska, chrześcijańska i muzułmańska (na starym mieście), ale one się raczej przenikają. Są tablice informujące o wejściu do danej dzielnicy, ale łatwo je przeoczyć. Jestem zszokowana pozytywnie Jerozolimą. Czuję się tu bezpiecznie, absolutnie nie czuję żadnej wrogości ani od Arabów, ani od Żydów. Wiem, że są jakieś konflikty, ale ja ich nie widzę, normalni ludzie żyją normalnie, spokojnie i nikt nikomu nie robi krzywdy. Zakochałam się w Jerozolimie.:-)

Mażena pisze...

Tak ta wielokulturowość jest niesamowite. Niestety gdy cokolwiek gdzieś zaczyna iskrzyć, wyraźnie czuje się to coś wiszące w powietrzu na co dzień nie odczuwalne...
Tyle historii w jednym miejscu! Piękne zdjęcia.