środa, 24 lipca 2013

Na wakacje polecam

Po dłuuugim czytaniu wreszcie kilka tygodni temu dobrnęłam do końca grubaśnej trylogii Stiega Larssona Millennium. Trochę to trwało, ale każda z części była naprawdę potężna. Ogólnie oceniam całość bardzo dobrze. To świetna lektura wakacyjna, wciągająca, zaskakująca, choć na dłuższą metę męcząca. Najlepsza zdecydowanie jest część pierwsza. Drugi i trzeci tom to w zasadzie jedna opowieść mają dłużyzny i czasami wkurzały mnie. Zdecydowanie mocną stroną powieści, jako całości, jest absolutnie profesjonalne  dziennikarskie przygotowanie autora. Bez dwóch zdań nic tak nie uczy rzetelnego warsztatu pisarskiego, jak wieloletnia praca na tekstami (swoimi i obcymi). Wiem coś o tym. Zresztą tę dziennikarską manierę widać w całej powieści. Mimo natłoku wydarzeń, nazwisk (dość trudnych do zapamiętania, bo szwedzkich), nazw miejscowości, dat itp. czyta się szybko i lekko. To na pewno novum na rynku kryminałów. Zresztą Stieg Larsson zapoczątkował boom powieści kryminalnej rodem ze Szwecji. Trudno powiedzieć, co jest w nich takiego pociągającego... Specyficzny styl, jakaś nieokreślona mroczność, trochę depresyjny nastrój i chyba po prostu inny klimat. Nie wszystkie poglądy autora mi odpowiadają, jego dziennikarska poprawność polityczna aż koli w oczy, ale pomysł na powieść był świetny i polecam. Po przeczytaniu każdej kolejnej części oglądałam film (szwedzkie produkcje). I tu doznałam wielkiego rozczarowania. Nie przypuszczałam, że można tak dobrą powieść spartolić filmem. Fatalne dobranie aktorów (z wyjątkiem głównej bohaterki), fatalna gra aktorska, skróty zrozumiałe wyłącznie dla osób, które przeczytały książki, mało ciekawa akcja. Teraz zasadzam się na remake amerykański. Pierwsza część nosi tytuł Dziewczyna z tatuażem, a rolę główną gra Daniel Craig


Drugą pozycję, którą mogę polecić na wakacje i nie tylko to nowość w wydaniu mojego ulubionego Harukiego Murakamiego znowu trylogia pt. 1Q84. Na razie przeczytałam pierwszy tom i zmierzam ku końcowi drugiego, ale już teraz mogę pochwalić najnowszą "produkcję" tego japońskiego pisarza. Tradycyjnie narracja toczy się dwutorowo, to dwie równolegle opowiadane historie mężczyzny i kobiety. Każda z tych osób jest inna, uwikłana w skomplikowane sytuacje życiowe, czasami straszliwie pokręcone. A jednak coś je łączy. Tytuł nawiązuje, oczywiście, do słynnej powieści George'a Orwella 1984, ale moim zdaniem, bardzo pomyliłby się ten, kto oczekiwałby jakiś szczególnych i licznych dygresji do tej książki. Owszem są, ale największą jest to, że akcja toczy się w 1984 roku... chociaż... no właśnie... i tu wkraczamy w świat Harukiego Murakamiego oraz jego fantastycznych wizji. U niego nie do końca mamy pewność, w jakim roku jesteśmy (stąd użycie zapisu 1Q84), czy to, co widzimy jest tym faktycznie, czy to co się dzieje, rzeczywiście się dzieje. Nie ma tu rzeczy oczywistych i wszystko może się zdarzyć. Jest dziwnie, mrocznie, na pograniczu sennych majaków i przebudzenia, czasami magicznie, a czasami strasznie.

 
Trzecią pozycją godną polecenia jest film pt. Oz Wielki i Potężny. To oczywiście bajka, historia nawiązująca do słynnej powieści L. Franka Bauma Czarnoksiężnik z krainy Oz. To opowieść sprzed przybycia Dorotki do fantastycznej krainy Oz, pokazuje, jak do niej dostał się tytułowy bohater. Urzekło mnie klasyczne podejście do bajki – nie bardzo lubię adaptacje wywracające do góry nogami książkowe pierwowzory. Bardzo podobały mi się wszelkie efekty specjalne, które chyba były większym udziałem grafików komputerowych niż operatorów filmowych. To po prostu piękne obrazy cieszące oko i chyba są najmocniejszą stroną filmu. Bez agresji, bez wrzasków, bez wulgaryzmów - lekka, wakacyjna zabawa dla całej rodziny. My obejrzeliśmy wszyscy razem i bardzo nam się podobało, a jesteśmy – jakby nie było – starymi "koniami".

 

Brak komentarzy: