piątek, 9 sierpnia 2013

Kuba i Arleta w Rzymie / Kuba y Arleta en Roma / Kuba and Arleta in Rome

Wakacje pełną gębą. Karolina siedzi pod namiotem nad jeziorem, a Kuba z Arletą grillują się w Rzymie (patrz: zdjęcia poniżej). Ja tymczasem rozpoczęłam zapowiadany remont. Wczoraj były ostatnie zakupy farb, wałków do malowania, folii malarskich itp. Po pierwszym dniu, padam na pysk. Na zewnątrz nieznacznie spadła temperatura, ale mury są wciąż rozgrzane i w mieszkaniu wciąż gorąco. Na dodatek koty szarpią folię, bo nic tak nie ekscytuje kota, jak szeleszcząca folia malarska. I nic do nich nie dociera. Efekt jest taki, że jeden kot ma zagruntowane futro, a drugi pomalowany ogon. Ja zresztą też jestem w ciapki.

Żywa reklama Izraelskich Sił Zbrojnych. A tak przy okazji, oto nowa fryzura Kuby. Wreszcie obciął swoją hippisowską kitkę i zminimalizował zarost.

Być we Włoszech i nie zjeść pizzy? Niepodobna! ;-)

Piwo? Do pizzy? Być we Włoszech i nie pić wina... Toż to profanacja pizzy. ;-)

Fontanna di Trevi (a właściwie plac koło fontanny)

Ołtarz ojczyzny wraz z pomnikiem Wiktora Emanuela II

Plac św. Piotra 

Nowe miejsce spoczynku doczesnych szczątków bł. Jana Pawła II

Brak komentarzy: