niedziela, 4 sierpnia 2013

Sakramenckich upałów ciąg dalszy / Mucha calor, parte 2 / Sweltering heat, part 2

Z nadzieją przechodzącą w nienawiść patrzę codziennie na prognozę pogody. Jestem zdecydowanie przekonana, że gdyby waliło żabami, tobym milej spędzała wakacje w domu. Z pragnienia chłodu zaczyna mi nawet świtać pomysł na przyszłoroczne wakacje - Skandynawia! Jak najdalej od wściekłych upałów. A dokładniej objazd (z przyczepą) trasy przez Litwę, Łotwę, Estonię, Rosję i Finlandię do Laponii. Cel: Rovaniemi, Kiruna i norweskie fiordy dalekiej północy. Taki klimat zdecydowanie bardziej mi odpowiada. To na razie pomysł, ale kto wie. Mamy nawet znajomego, który mógłby pożyczyć przyczepę. To warunek, bo bez przyczepy, to raczej nie dałoby się tyle zobaczyć. Zobaczymy. Mam rok na rozmyślanie nad tym pomysłem. Tymczasem... zdychamy w upale. Dziś Karolina odmeldowała się i pojechała na wakacje. Za dwa dni Kuba leci do Rzymu. 



Ostatnie zakupy z Kubą i Arletą przed wylotem do Rzymu

5 komentarzy:

Jerry pisze...

A Kuba na jaki front sie wybiera?

recoleta pisze...

Przymiarka do Izraelskich Sił Zbrojnych. Tak na marginesie, bo Kuba bardzo lubi styl militarny, więc w Izraelu kupiłam mu oryginalną koszulkę Izraelskich Sił Zbrojnych. Kuba wpadł na "genialny" pomysł i poleciał w niej do Madrytu i... dzięki temu miał dodatkową atrakcję turystyczną - osobistą kontrolę. Mam nadzieję, że tym razem, w drodze do Rzymu nie będzie miał takich problemów.:-)

Kuba pisze...

Nie militarny, tylko survivalowy : D

recoleta pisze...

A kto marzył o mundurze żandarma z San Tropez? Nie mówiąc już o kurtce a'la wojsko holenderskie, która wisi w szafie i dwóch parach spodni policyjnych. Ha! ;-)

Kuba pisze...

To kiedyś! Dzisiaj tylko prywatne wojsko i policja : )