poniedziałek, 30 września 2013

Wyprowadzka do Cieszyna / Mudanza a Cieszyn / Relocation to Cieszyn

Karolina rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu – studia i związane z tym mieszkanie w nowym mieście, w akademiku. Dziś nastąpił proces zalogowania Karoliny do akademika, poprzedzony długotrwałymi przygotowaniami rodziny, zakupami, pakowaniami itp. Karolina do ostatnich chwil do przeprowadzki podchodziła bardzo lekko – w przeciwieństwie do reszty rodziny. Poniżej kilka zdjęć z przeprowadzki.

Etap pierwszy – słoiki

Etap drugi –pakowanie (to tylko skromna część bagaży Karoliny)

Etap trzeci – pakowanie samochodu. Jechaliśmy z dziadkiem, bo do mojego samochodu nawet połowa rzeczy Karoliny by się nie zmieściła. Ze względu na specyfikę studiów, cała jedna walizka to były farby, pędzle i inne akcesoria malarskie. Same teczki na rysunki były ogromne. Dobrze, że nie musiała zabierać sztalug

 Akademik Karoliny (pokój Karoliny to ten z zasłonami na drugim piętrze – parter liczy się jako zerowe piętro)

Etap czwarty – logowanie do pokoju

Etap piąty – próba ogarnięcia rzeczywistości zastanej

Negatywy: 1) budynek jest częściowo wyremontowany, ale tylko częściowo. Karolinie akurat przypadło piętro niewyremontowane. Na szczęście wszystkie okna są wymienione i nie wieje szparami. Mamy jednak nadzieję, że uda jej się zmienić pokój; 2) brak lodówek w całym budynku, nawet w ogólnodostępnych kuchniach. Przykre zaskoczenie, bo nikt nas o tym nie poinformował. Nawet na Ukrainie lodówki w kuchniach to standard.


Pozytywy: 1) bardzo ładna lokalizacja, w parku; 2) tuż przy głównym budynku Uniwersytetu; 3) Lidl po drugiej stronie ulicy; 4) na parterze budynku znajduje się przychodnia akademicka

Cieszyński rynek






piątek, 27 września 2013

Powtórka z Nikisza / El barrio Nikisz / District Nikisz

Ostatnio dosyć często bywam na Nikiszu (czyt. Nikiszowiec). I znowu się nadarzyła okazja, a ja zawsze chętne korzystam z okazji, aby odwiedzić Nikisz. Do rodziców przyjechali znajomi z Niemiec (to znajomość szkolna z Prudnika). Zabawiłam się w przewodnika i postanowiłam pokazać Nikiszowiec zarówno gościom, jak i rodzicom - mieszkańcom Katowic, którzy dotąd tam nigdy nie byli. Po zwiedzeniu Nikisza, pojechaliśmy do lasu janowskiego, do restauracji Bolina (którą niedawno odkryłam przy okazji organizacji konferencji), na pyszny śląski obiad. Żurek, rolada z kluskami i modra kapusta były wyśmienite, jak domowej roboty. Bardzo polecam leśne tereny Boliny, szczególnie na spacery i imprezy rodzinne. Dookoła lasy, trzy stawy, trasy rowerowe, dróżki, place zabaw dla dzieci, no i restauracja z absolutnie wspaniałym jedzeniem. A poniżej fotorelacja z wycieczki. 

  








Klimatyczna kafejka Zillmann Tea&Coffee (nazwa nawiązuje do nazwiska architektów Nikiszowca)


Okna wychodzą na Park im. Georga i Emila Zillmannów

Wystrój wnętrza oczywiście nawiązuje do górniczej tradycji dzielnicy, wszak cała należała do spółki Giesche i została przez nią zbudowana na potrzeby robotników i ich rodzin, pracujących w lub dla kopalni Giesche (później Wieczorek)
 

Z prawej strony Park Zillmannów

Wizyta w... maglu, a właściwie Maglu, czyli obecnie w oddziale Muzeum Historii Katowic, gdzie można poznać historię Nikisza oraz obejrzeć galerię obrazów tzw. Grupy Janowskiej (samozwańczych malarzy-mistyków z Janowa) 




niedziela, 22 września 2013

Targi Książki w Katowicach 2013 / Feria del libro en Katowice 2013 / Book Fair in Katowice 2013

W ten weekend odbywa się w katowickim "Spodku" trzecia edycja Targów Książki. Tego typu imprezy są dla mnie zawsze obowiązkowe. Niestety, tegoroczna impreza to kompletna klapa. Ze względu na bliskość (za 3 tygodnie) targów krakowskich, większość wystawców wycofała się z imprezy katowickiej. Poza tym nie rozumiem, dlaczego organizatorzy z takim uporem stoją na stanowisku organizacji targów książki w okresie, gdy nie ma jeszcze studentów. W zeszłym roku już widać było, że termin jest nietrafiony. Płyta "Spodka" w tym roku prezentuje się jak "marność nad marnościami i wszystko marność". Zaledwie kilka stoisk znanych wydawnictw, reszta to instytucje kultury, typu: muzea, biblioteki, uczelnie, czasopisma. Ponadto stoiska z pluszakami, kolczykami, torebkami i innymi duperelami. Chyba nie po to przychodzi się na targi książki?! Impreza została całkowicie zarżnięta, na własne życzenia organizatorów. Na pierwszy rzut oka widać, że nie ma propozycji dla młodych ludzi, jedynie park edukacyjny, który rzeczywiście cieszył się sporym zainteresowaniem (można było samemu wykonać niektóre doświadczenia z dziedziny fizyki). Poza tym doskwierał brak nazwisk znanych pisarzy. Oczywiście kilku było, np. Bohdan Butenko, znany autor komiksów i książek dla dzieci, na których ja się wychowałam, ale to raczej propozycja dla ludzi w moim wieku niż dwunastolatków. Dla nich to nazwisko jest kompletnie nieznane. Dla mnie na targach zawsze żelaznym punktem było odwiedzanie stoisk antykwariatów. Zawsze sobie coś ciekawego wypatrzyłam. W tym roku były dwa stoły wysypane starymi książkami w cenie bardzo odbiegającej od oczekiwań. Bo skoro nowa książka kosztuje 28 złotych, a ta sama, tylko bardzo zniszczona 18 złotych...? Kolejnym fatalną stroną był praktycznie totalny brak reklamy tej imprezy. Kompletnie tego nie rozumie. Strona internetowa żałosna, a program targów ukazał się zaledwie kilka dni przed ich rozpoczęciem - zresztą bardzo nieczytelny, nieprzyjazny dla oka i, mówiąc wprost, wyglądał, jakby go przygotował uczeń podstawówki. Całe targi oceniam jednym słowem - amatorszczyzna. Niestety, jeśli organizatorzy nie pójdą po rozum do głowy, to w przyszłym roku bardzo się zdziwię, jeśli targi w ogóle się odbędą.


Publiczność zgromadzona przed sceną, na której odbywały się spotkania z pisarzami


Park edukacyjny






Marta Fox, powieściopisarka dla młodzieży

Zbigniew Białas prezentuje drugą część swojej "epopei" sosnowieckiej - kryminału i powieści historyczno-obyczajowej

Książka cieszyła się na targach dużą popularnością

Autor wpisuje mi dedykację

wtorek, 17 września 2013

Kopalnia Guido w Zabrzu / La mina de carbón Guido en Zabrze / The Guido Coal Mine in Zabrze

Dziś porcja zdjęć z niedawnej wycieczki do Zabytkowej Kopalni Guido w Zabrzu. Jako że była to wizyta pod ziemią, w krainie ciemności i czarnego węgla, zastosowałam konwencję czarno-białą.