niedziela, 15 września 2013

Literacka Nagroda Nobla 2013 dla Harukiego Murakamiego? / Premio Nobel de literatura 2013 para Haruki Murakami? / Nobel Prize in Literature 2013 for Haruki Murakami?

Jakiś czas temu pisałam, że brnę przez trzytomową powieść Harukiego Murakamiego 1Q84. Określenie 'brnę' może nie jest najtrafniejsze, gdyż sugerowałoby, że to droga przez mękę. Tymczasem to była uczta literacka, aczkolwiek długotrwała. Nie jest łatwe wśród wielu zajęć dnia codziennego znaleźć czas na przeczytanie przeciętnej książki tego japońskiego pisarza, gdyż słynie z pisania opasłych tomisk. A tu mamy do czynienia z trzema tomami. Z Harukim Murakami jest taki problem, że po przeczytaniu jakiejś książki, cierpię na syndrom odstawienia. Nie potrafię złapać się za inną książkę, bo dalej chciałabym czytać jego prozę. Tak jest i teraz. Miotam się po domu i cały czas myślę o dopiero zakończonej lekturze 1Q84. Mimo iż mam już na koncie kilka jego książek, to wciąż nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie, co mnie tak wciąga w tę literaturę? Jego opowieści nie cechuje wartka fabuła, błyskotliwe dialogi czy niezwykłe przygody. Jeśli inne książki porównamy do drogi, to tu mamy raczej do czynienia z poruszaniem się po okręgu: wciąż mijamy te same obiekty, tych samych ludzi, zadajemy te same pytania. Nieustająco dziwię się, że taki pozorny brak akcji potrafi tak wciągnąć. W powieści 1Q84 na fabułę składają się losy dwóch osób, kobiety i mężczyzny (pod koniec włącza się trzecia osoba, ale nie jest głównym bohaterem). Swego czasu, jako dzieci poznali się, życie ich rozdzieliło na wiele lat, ale los zadecydował, że są ze sobą związani. Ich życie nigdy nie było przeciętne, ale pewne wydarzenia powodują, że ich świat staje na głowie, nic nie jest już normalne, dzieją się rzeczy tak dziwne i nierealne, że zaczynają sobie zdawać sprawę, że chyba już nie żyją w roku 1984, a 1Q84, że gdzieś nastąpiło rozszczepienie i świat poszedł inną, równoległą drogą. Świat roku 1Q84 jest bardzo podobny do świata roku 1984, ale jednak tylko w tym roku mogą na niebie świeci dwa księżyce, czy pojawiają się little people, którzy robią powietrzną poczwarkę. Do tego zachwyca mnie uwaga, jaką autor przywiązuje do detali: opisuje pozornie nieważne drobiazgi, jak np.: przyrządzanie kanapki. Jak się jednak okazuje, wszystkie detale są niesłychanie ważne. Świat powieści jest z jednej strony bardzo realny, to współczesne Tokio tętniące życiem przez 24 godziny na dobę. Ale z drugiej strony - to świat magiczny, tajemniczy, często niebezpieczny, w którym zwykłe przedmioty mogą mieć niezwykłą moc. Mój ulubiony cytat z tej książki: "Nie da się logicznie wytłumaczyć nielogicznych rzeczy".



Gdy skończyłam czytać 1Q84, uświadomiłam sobie, że Haruki Murakami powinien dostać literacką Nagrodę Nobla. Dlatego, gdy dziś przeczytałam, że faktycznie jest murowanym kandydatem, bardzo się ucieszyłam. Wiem, że ma silną konkurencję: Joyce Carol Oates (nie znam), Péter Nádas (nie znam, ponoć autor horrorów i thrillerów), Adonis (też nie znam), Amos Oz (czytałam tylko jedną książkę i to dość dawno temu), Philipe Roth (faktycznie mocny kandydat), Milan Kundera (również bardzo lubiany i dobrze oceniany) czy Salman Rushdie (bardzo mocny kandydat). Trudno mi ocenić tych, których nie znam, ale z perspektywy tych, których znam, uważam, że Haruki Murakami to absolutnie numer 1. W oczekiwaniu na ogłoszenie werdyktu, przeczytam kolejną książkę. Po zastanowieniu i przeczytaniu kilku recenzji, wybór padł na Tańcz, tańcz, tańcz.  Aha, Harukim Murakamim zaraziłam Karolinę, właśnie czyta Norwegian Wood. Od wczoraj przeczytała 1/3, co poskutkowało wstaniem dziś z łóżka w południe.:-)

Brak komentarzy: