sobota, 23 listopada 2013

Kłopoty drugiego kota

Od pół roku moje życie toczy się wokół kocich spraw. Wpierw Kita (mała czarna) miała półroczny katar, kórego nie można było niczym zahamować, aż w końcu przeszedł w zapalenie płuc, które dość długo leczyliśmy. W tym czasie zaniedbałam persa i nie zauważyłam, że gwałtownie schudła, co było - jak się potem okazało - efektem poważnej choroby, a ta w końcu doprowadziła do śmierci persicy. Tego samego dnia, gdy pochowaliśmy persicę, okazało się, że coś dzieje się z Kitą. Nie będę opisywać szczegółów, ale dość długo lekarz nie mógł dojść do tego, co jest kotu. Efekt jednak jest taki, że dziś Kita przeszła operację i podczas "otwarcia" kota wszystko się wyjaśniło. Niestety, guzy wycięte niejako przy okazji (bo nie one były przyczyną operacji) wyglądają na nowotwór złośliwy i poszły na histopatologię. Bez względu na wynik, za miesiąc Kitę czeka ponowna operacją. Teraz kocica odpoczywa, czuje się już w miarę dobrze, choć ubranko bardzo krępuje jej ruchy, co bardzo ją denerwuje. Te ostatnie kocie historie bardzo mnie obezwładniły psychicznie, tak że nawet nie mam chęci na czytanie Harukiego Murakamiego... 

  Fotka sprzed kilku minut, niestety kiepska, bo strzelona komórką i do tego w ciemnym pokoju

czwartek, 7 listopada 2013

Odejście Kicy

Wczoraj odeszła od nas nasza persica, wieloletnia towarzyszka życia, szczególnie dzieci, które przeżyły z nią większość swojego dotychczasowego życia. Wystarczy powiedzieć, że gdy pojawiła się w naszym domu, Karolina miała 4 lata. Kica zwana Futrem, po kilkumiesięcznej chorobie odeszła cichutko na swojej ulubionej kołderce. Mam nadzieję, że do lepszego świata. Miała 16,5 roku (5.06.1997–6.11.2013). Została pochowana w towarzystwie innych kotów, które kiedyś pojawiły się w naszym życiu, a wiele lat temu od nas odeszły. Będzie nam jej brakowało, dom zrobił się strasznie pusty, mimo iż pozostały nam jeszcze dwa inne koty, niestety też już niemłode. Poniżej kilka zdjęć z czasów, gdy Kica była młoda i piękna i taka chcę zapamiętać.

 
  Jedno z najwcześniejszych zdjęć. Kica mogła tu mieć zaledwie kilka miesięcy
 




 Jedno z nielicznych zdjęć, na których są wszystkie nasze koty, kłębiące się w kuchni przed podaniem śniadania

wtorek, 5 listopada 2013

Nowa powieść Harukiego Murakamiego

Jakoś już się pogodziłam z tym, że Haruki Murakami nie dostał w tym roku Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Ból złagodziła wizja premiery książki zatytułowanej Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa. Najnowsza powieść już została okrzyknięta za najlepszą książkę Harukiego Murakamiego zanim jeszcze dotarła do Polski. Bo w Polsce jej premiera jest dziś o godz. 17.00, niestety tylko w trzech miastach: Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu. W tych miastach staną murakomaty, czyli automaty do zakupu książki. To pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Polsce i gdyby takie murakomaty stanęły w innych miastach, na przykład w moim, to nie miałabym nic przeciwko temu, szczególnie gdyby cena była atrakcyjna, to znaczy mniejsza niż w normalnej księgarni. Skontaktowałam się z organizatorami akcji w celu rozpętania podobnej akcji w Katowicach. Niestety, może za poźno, może się nie da. W innych miastach książka będzie dostępna w księgarniach. Tymaczasem zachęcam do przeczytania pierwszej recenzji najnowszej powieści Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa oraz zapraszam do odwiedzenia polskiej oficjalnej strony Harukiego Murakamiego.

niedziela, 3 listopada 2013

Czytanie Nie Boli - nowy portal dla książkomaniaków

Przedstawiam i zachęcam do częstego odwiedzania. Oto nowy portal "Czytanie Nie Boli". Istotne jest to, że to dzieło Arlety i Kuby. Arlety od strony literackiej, redaktorskiej, a Kuby od strony informatycznej. Znajdziecie tam recenzje książek, możliwość samodzielnego recenzowania książek, wzięcia udziału w konkursach czy podyskutowania na forum. Mam nadzieję, że portal będzie się rozwijał tak, jak rozwija się strona na Facebooku, gdzie ma ponad 13 tys. sympatyków! 


piątek, 1 listopada 2013

Halloween 2013

Szybko i na temat, czyli garść zdjęć z wczorajszego "święta pogańsko-satanistycznego". Chciałam tylko dodać, że największym Halloweenem w tym roku była dodatkowa atrakcja dnia, a mianowicie przeprowadzka Karoliny, którą ta zarządziła dokładnie na 31 października. Z rana pojechaliśmy z dziadkiem do Cieszyna i przewoziliśmy rzeczy Karoliny do jej nowego lokum. Jak wspominałam, pokój w akademiku był koszmarny. Nie przedłużając tego wątku, Karolina z koleżanką współlokatorką załatwiły sobie pokój w innym akademiku - wyremontowanym i oddalonym o 300 metrów od poprzedniego. Dziewczyny mieszkają teraz z dwupokojowym studiu, z normalną łazienką i kuchnią. Niestety, przeprowadzka wyczerpała nas totalnie, Karoliny zestaw malarski zajmuje walizkę farb, papiery, brystole, deski do malowania, teczki na prace... wszystko niewygodne w transporcie i ciężkie. A do tego, wracając, trafiliśmy w koszmarny korek. Gdy wróciłam do domu, ciemną porą, zastałam w okolicznych sklepach puste półki. To że na imprezę halloweenową cokolwiek zrobiłam do jedzenia graniczy z cudem. Na szczęście poprzedniego dnia zrobiłam krwisty barszczyk i przygotowałam niektóre ingradienty do sałatek. Po obejrzeniu trzech horrorów (przy ostatnim przysypiając) padłam na pychol.