niedziela, 9 marca 2014

Nadciąga wiosna / La primavera llega / Spring is coming

Niedzielę spędziliśmy w Marcyporębie. Dziś świeciło prawdziwie wiosenne słońce, choć wiatr wciąż chłodny, a noce bardzo zimne, bo temperatura spada poniżej zera. Jednak w słońcu pąki puszczają, a soki zaczynają krążyć w roślinach. Wszystko wygląda na to, że wiosna zamierza wykurzyć zimę.









 Chora, zasmarkana Karolina, z zawalonymi zatokami i zatkanymi uszami


Trzy ostatnie zdjęcia autorstwa spółki: Karolina plus jej chłopak Marcin, który pojechał z nami do Marcyporęby


10 komentarzy:

Jerry pisze...

A kto to trzyma takiego malego pieska na lancuchu?

recoleta pisze...

Piesek jest duży, chociaż młody. I trochę nieobliczalny, wczoraj np. mnie ugryzł... z radości, co nie zmienia faktu, że bolało.

Wojtek pisze...

No, ale ugryzł, bo jest na łańcuchu :-(

recoleta pisze...

Ja tam się na psach nie znam.
Wiem, że od niedawna w Polsce obowiązuje prawo, według którego nie wolno trzymać psów na łańcuchu, ale na wsiach nikt tego nie przestrzega.

Krzysztof pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Krzysztof pisze...

t

Krzysztof pisze...

Niestety tak to jest na wsi że, mimo ograniczenia prędkości do 50 km/h debile jeżdżą ponad 100 km/h. Są to przede wszystkim ci "turyści" którzy znają skrót do Kalwarii i Wadowic. Dla młodzieży kociej i psiej często kończy się to śmiercią, zwłaszcza w takie dni gdy przez dom przewija się mnóstwo ludzi i często brama wjazdowa pozostaje otwarta.
To moi rodzice trzymają takiego małego pieska na łańcuchu, niestety.

Jerry pisze...

Trzymam z Wojtkiem w sprawie lancucha

recoleta pisze...

A ja uważam, że trzeba zachować rozsądek. Nie jestem za trzymaniem zwierzaka przez całe życie na krótkim łańcuchu, ale pieski w Marcyporębie zawsze biegają swobodnie po posesji. I niestety nie jeden zginął pod kołami. A ten jest mały i głupi. W ciągu 5 minut byłby na środku drogi. Ta droga jest wyjątkowo niebezpieczna i giną na niej nie tylko zwierzęta, ale i ludzie. Nawet siostra Krzyśka została potrącona tuż przy własnej furtce. Poza tym... to nie jest nasz pies i Krzysiek nie ma racji, to nie jest też pies rodziców, tylko siostry Krzyśka, która kilka tygodni temu przywiozła szczeniaka i podrzuciła rodzicom.

Kuba pisze...

To straszne trzymać takie zwierzątko na łańcuchu, ale już wiele z moich ulubionych zwierząt ze wsi zginęło pod kołami (nawet nie mogę zliczyć ile), więc w sytuacji gdy są goście, brama jest otwarta przez dłuższy czas, to jeśli chcemy się nacieszyć dłużej obecnością naszego pupilka to trzeba go chwilowo ubezwłasnowolnić. Na pewno jest to lepsze niż go zdrapywać z jezdni.