niedziela, 11 maja 2014

Kryminał spod znaku północnego wiatru

Od pewnego czasu, mniej więcej od minionego lata i jesieni, zaczytuję sie w skandynawskich kryminałach. Odkryłam je przez przypadek. Oczywiście pierwszymi książkami była omawiana kiedyś przeze mnie trylogia Millenium Stiega Larssona. Zwróciłam już wtedy uwagę na pewien styl tej powieści: spory nacisk na sprawy społeczne, motywy antynazistowskie, kwestie rasizmu, wątki związane z tematyką homoseksualną i przemocą wobec kobiet. I rzeczywiście, gdy sięgnęłam po inne powieści autorów ze Skandynawii (plus Islandii, bo sama nie wiem, czy można ją zaliczyć do tej grupy państw, ale ja ją zaliczam). Kolejnym moim krokiem były seriale oparte na seriach książek Henninga Mankella (z głównym bohaterem, Kurtem Wallanderem, policjantem z Ystad) i Camilli Lackberg, których akcja toczy się w miałym rybackim miasteczku o wdzięcznej nazwie Fjallbacka. Mała społeczność, wokoło dzika przyroda, piękne krajobrazy, a w ludzkich sercach dużo zła, kompleksów, rodzinnych tajemnic, które niewyjaśnione przez lata narastają i narastają, aż w końcu doprowadzają do tragedii. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, co powoduje, że skandynawskie kryminały są takie popularne. Zauważyłam kilka cech łączących niemal wszystkie przeczytane przeze mnie książki. Są to mroczne opowieści, dotykające niezwykle trudnych, drażliwych tematów (czyli to, co wymieniłam wcześniej), główny bohater policjant/detektyw to osoba bardzo różniąca się od przystojnego agenta  007, czyli nieskazitelnego przystojniaka bez skazy, dżentelmena w każdym calu, świetnie ubranego, wysportowanego, znającego tajniki sztuk walk Wschodu oraz wszystkie typ win. Detektyw/policjant ze skandynawskich kryminałów to człowiek z potrzaskanym życiorysem, problemami rodzinnnymi, często alkoholik lub narkoman lub posiadający żonę albo dzieci z problemami. Nie jest to smukły przystojniak, lecz często osoba ze skłonnościami do tycia, bliznami i różnymi oznakami choroby alkoholowej, do tego kiepsko ubierający się i zadłużony. Czyli jest to zwykły człowiek, taki jak przeciętny czytelnik. Akcja powieści toczy się w mglistym krajobrazie skalistych fiordów, porośniętych wrzosowiskami wysp lub w betonowej pustce północnych miast. Padający śnieg, mroźny wiatr, długie noce  to klimat skandynawskich powieści. To tyle ogólników, a teraz lista moich ulubionych powieści, które polecam.  

1)
Wpierw sięgnęłam po książkę norweskiego pisarza Jo Nesbø, bo kilkakrotnie widziałam w autobusie osoby czytające jego powieści. Pomyślałam, że to znak. Przeczytałam na razie dwie i podobały mi się, choć nie zwaliły z nóg. Może dlatego, że ich akcja nie toczy się w Skandynawii. Myślę, że to dobre, ciekawe kryminały, ale potem przeczytałam inne, o wiele ciekawsze.



2)
Szczególnie zauroczył mnie Arnaldur Indridason, pisarz z Islandii i tam też toczy się akcja jego kryminałów. Jak dotąd przeczytałam cztery powieści Indridasona: W bagnie, Głos, Jezioro i Zimny wiatr. Niestety, wciąż nie przetłumaczono na język polski większości kryminałów tego autora. Ostatnia przetłumaczona książka pochodzi z 2005 roku, a od tego czasu Arnaldur Indridason napisał już sześć książek, nie mówiąc o pierwszych dwóch, których – nie wiadomo dlaczego – jeszcze nie wydano w Polsce. Te, które przeczytałam, oczywiście toczą się w mrocznym i zimnym klimacie Islandii. Głównym bohaterem jest policjant z Reykjawiku, który sam mam bardzo mocno poplątane problemy życiowej. Książki świetnie oddają klimat wyspy, ale także sporo można dowiedzieć się o życiu Islandczyków, kwestiach społecznych i historii kraju.

3)
Kolejną połkniętą przeze mnie serią są powieści Johana Theorina. To szwedzki pisarz, który jest autorem paru cykli, ale ja na razie przeczytałam trzy książki: Zmierzch, Nocna zamieć i Smuga krwi. Ich akcja toczy się na bałtyckiej wyspie Olandii. Muszę przyznać, że wątek kryminalny jest tu raczej drugoplanowy i jest bardziej przyczynkiem do opowieści o pięknej wyspie porośnietej alwaretem, w krajobrazie której dominują rozległe przestrzenie, urwiste wybrzeża, wiatraki i wielkie kamienie narzutowe. Po sezonie, gdy turyści wracają do swoich domów w dużych miastach, wiatr hula w niskich krzewach, a ludzie przy kominkach opowiadają sobie historie o trollach, elfach i innych stworach ze skandynawskich legend i mitów. Niestety, w ten magiczny krajobraz też wkrada się zło, które czasami ma korzenie w kontrowersyjnej historii Szwecji z czasów drugiej wojny światowej. Dla mnie bardzo duże znaczenie ma świetny warsztat literacki tego pisarza oraz opowieści przybliżające historię, kulturę i wierzenia ludności Olandii.

Tak na marginesie, okładki tych książek raczej zniechęcają niż zachęcają do przeczytania, ale – jak mówi przysłowie – nie należy oceniać książki po okładce.

4) 
Bardzo dobrym i wciągającym kryminałem jest Hipnotyzer Larsa Keplera. Tak naprawdę to nie nazwisko pisarza, a pseudonim, pod którym kryje się para szwedzkich pisarzy – Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril. Na razie przeczytałam tylko jedną ich książkę, ale wiem, że napisali jeszcze dwie i zamierzam w miarę możliwości je przeczytać. Dużym plusem jest wartka akcja, wiele zaskakujących zwrotów i do końca trzyma w napięciu. Na podstawie tej książki nakręcono film, który był nawet rok temu szwedzkim kandydatem do Oscara. Niestety, mnie film nie zachwycił. Ale to już tak ze mną jest, rzadko kiedy ekranizacja książki przypada mi do gustu. 


5) 
Przez przypadek wpadła mi w ręce książka Håkana Nessera Karambol. Bardzo mile mnie zaskoczyła, zaczyna się dość nietypowo, jak na kryminał, bo od razu dowiadujemy się "kto zabił". Ale nic bardziej mylącego, bo tak naparawdę, to nie mordercy poszukujemy przez całą powieść. Warto przeczytać, zaskakuje na każdym kroku. Ten szwedzki pisarz napisał bardzo dużo kryminałów, ja na razie przeczytałam ten jeden, ale zasadzam się na inne. 



W kolejce czeka jeszcze na mnie kilka książek, między innymi: Karin Fossum Nie oglądaj się, Marklund Liza Rewanż i Sjöwall Maj & Wahlöö Per Człowiek z Säffle. W swych poszukiwaniach tytułów interesujących kryminałów skandynawskich kieruję się dwoma stronami internetowymi. Po pierwsze, to lista 21 najciekawszych powieści kryminalnych pisarzy ze Skandynawii opracowana przez Wirtualną Polskę: Nie tylko Stieg Larsson i Henning Mankell. Po drugie, to blog Czytamy literaturę skandynawską. Zachęcam do własnych poszukiwań i odryć.

3 komentarze:

Mażena pisze...

Ja już dotarłam do Camilli Läckbergi jej sagi z Fielbaki, dlatego rozumiem Twoją fascynację, i choć kryminał to mnie wciagnął, bo opisom wydarzeń towarzyszy codzienne zycie rodzin.

metalurg pisze...

Stiega, Camille i Jo znam, ale reszte nie za bardzo kojarze :p Musze sie kiedys wziac. Aktualnie zaleglosci w Kingu nadrabiam :)

Rafał Chojnacki pisze...

Wszystkich miłośników skandynawskich kryminałów zapraszam do korzystania i współtworzenia serwisu "Deckare.pl Skandynawskie Kryminały" :-)