sobota, 14 czerwca 2014

110 lat Walcowni Cynku w Katowicach-Szopienicach

W mojej pracy lubię to, że czasami mam okazję wziąć udział w jakimś nietypowym wydarzeniu, zamkniętym dla tzw. normalnych ludzi lub wejść w miejsca niezwykłe, często niedostępne dla "ludu". Ponieważ bardzo lubię zabytki tzw. industrialne, to z wielką przyjemnością wzięłam udział w konferencji poświęconej ochronie dziedzictwa przemysłowego, która odbyła się w piątek w byłej Walcowni Cynku w Katowicach-Szopienicach. Atrakcją konferencji była możliwość zwiedzenia walcowni. Zanim pokażę zdjęcia, kilka słów na temat historii tego miejsca.

Walcownię wybudowała firma Giesche (budowa rozpoczęła się w 1903 roku, a ukończona została w styczniu 1904 roku). Walcownię Cynku wybudowano obok Huty Bernhardi oraz linii kolejowej Szopienice­-Siemianowice. Położenie to było korzystne ze względu na dostawy cynku oraz wywóz blach koleją. Główna hala wal­cowni miała 9l metrów długości i 20 metrów szerokości oraz pomieszczenie maszynow­ni o długości 70 metrów i szerokości 6 metrów. Wysokość hali wynosiła nieco ponad 5 metrów. Ponadto wybudowano kotłownię wypo­sażoną w 8 kotłów parowych, wytwórnię opa­kowań drewnianych oraz chłodnię kominową dla obiegu wody chłodzącej. W hali głównej zlokalizowane były urządzenia zapewniające prawidłowy ciąg technologiczny produkcji blach. W budynku maszynowni były zainstalowa­ne maszyny parowe napędzane napędzające walcarkę po­przez wał, na którym było zamocowane koło zamachowe o średnicy 7 metrów i ciężarze 30 ton). 

W 1904 roku produkcja blach wyniosła 6901 ton przy załodze 144 pracowników. W walcow­ni wytwarzano blachy cynkowe metodą pakie­tową o różnych grubościach i wielkościach arkuszy. Dobrzy walcownicy byli wstanie wywal­cować blachę o grubości 0,1 mm. Produkowane blachy były stosowane do pokrycia dachów, cynkografii, niklowania, anody, płyty kotłowe.

Pewne zmiany w wielkości produkcji były spowodowane przystąpieniem firmy do kartelu blach cynkowych oraz wybuchem I wojny świa­towej w 1914 roku. Niepewna sytuacja wojenna ograniczyła poważnie w całych Niemczech bu­downictwo, co spowodowało zmniejszenie po­pytu na blachy cynkowe. Firma Giesche została zmuszona do zmiany profilu produkcji w Wal­cowni Cynku, biorąc na cel potrzeby prze­mysłu zbrojeniowego. W 1917 roku rozbudowano halę główną walcowni, wydłużając ją o 91 me­trów. Pojawiły się też nowe, nowoczesne urządzenia zasilane silnikiem elektrycznym. Zainstalowano także prasy i piece do podgrzewania prętów. Uruchomiona produkcja taśm, szyn i drutu cynkowego oraz wyrobów prasowanych i ciągnionych, szczególnie do produk­cji zapalników (spłonek) wahała się w zależno­ści od potrzeb wojska.

Po zakończeniu I wojny światowej zmalały potrzeby na wyroby dla wojska, a wzrosło zapo­trzebowanie na blachy i taśmy cynkowe. W Walcowni Cynku uruchomiono wytwórnię kubków bateryjnych. Załoga 15 pracownic wytwarzała w ciągu 8 godzin 25 tys. kubków bateryjnych. Wytwórnię kubków zamknięto w 1933 roku. 

W ostatnich latach pracy Walcowni Cynku wielkość produkcji systematycznie malała. Produkcja w latach wynosiła:
- 1980 rok – 15441 ton blach
- 1990 rok – 1802 ton blach
- 1999 rok – 750 ton blach

Oraz wyroby wyciskane i ciągnione:
- 1980 – 123 tony
- 1985 – 51 ton (zakończenie produkcji)

Ostatecznie po 97 latach pracy zakończono w 2001 roku produkcję w Walcowni Cynku. Obecnie budynek Walcowni Cynku został zachowany wraz z urządzeniami walcowni z 1904 roku. Ochroną konserwatorską został ob­jęty budynek walcowni wraz z walcarkami, maszynami parowymi i ko­łami zamachowymi. 12 września 2013 roku budynek przeszedł w prywatne ręce. Obecnie teren ten podlega rewitalizacji pod Muzeum Hutnictwa Cynku. Można powiedzieć, że już teraz jest częściowo odnowiony, przeprowadzono konieczne prace adaptacyjne, istotne dla celów wystawienniczych, edukacyjnych i konferencyjnych. 

Tak wyglądało kiedyś

Tak wygląda dziś

 Na ziemi widać jeszcze ślady po torach





























Jeśli chodzi o historię Walcowni Cynku, to skorzystałam z materiałów Stowarzyszenia na Rzecz Powstania Muzeum Cynku w Katowicach.

1 komentarz:

gb pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.