sobota, 16 sierpnia 2014

Kłajpeda, czyli Bałtyk po litewsku

Kłajpeda to małe, portowe miasteczko, bardzo ciekawie położone. Od pełnego morza oddziela je długa wyspa Neringa. Można na nią w 10 minut dostać się promem i wtedy ma się do dyspozycji piękne, piaszczyste plaże oraz widok na Bałtyk. My się sfrajerowaliśmy, bo zbyt długo łaziliśmy po mieście i nie było już czasu na przeprawianie się na Neringę, choć prom odpływał co kilkanaście minut i był bardzo tani. Samo miasteczko, jak każda osada portowa, żyje i rozwija się wokół portu i przystani. Ma coś z Gdańska, ale i miasteczek skandynawskich. Piękne, urokliwe kamieniczki, wybrukowane kocimi łbami uliczki, sympatyczne knajpki wzdłuż kanału. No i to wszystko. Trochę nudnawo i leniwie. Mało turystów, to znaczy wszyscy turyści leżeli na plażach Neringi. Gdy wieczorem przypłynął prom z Neringi, to na nadbrzeże wysypały się setki ludzi. Nie ma tu jednak takiego gwaru, tylu sklepików i takiego życia, jak w Gdańsku.

W tle za żaglówką wyspa Neringa

















Portowe kocisko przyszło sprawdzić, czy nie mamy wędzonej rybki, bo wielu turystów siedzi na ławeczkach i wcina rybki, które można kupić na deptaku ciągnącym się wzdłuż kanału. Zainteresował się za to myszką przyczepioną do mojego plecaczka





1 komentarz:

Arek T pisze...

Jeśli lubicie jeździć nad Bałtyk, Serdecznie zapaszmy do Rewala.
www.rewal.net.pl/#video-wybrzeze-rewalskie-z-lotu-ptakat
Miejscowość jest piękna i każdy tam na pewno znajdzie coś dla siebie.