środa, 13 sierpnia 2014

Klasztor kamedułów w Pożajściu

Nie pisałam, że w dniu wyjazdu na Litwę padło nam gniazdo do zapalniczki w samochodzie i w związku z tym nie możemy podłączyć nawigacji. Nasza niestety ma bardzo słabą baterię i od razu się wyłącza, jeśli nie ma podłączenia do prądu. Szkoda, bo przed wyjazdem zainstalowałam świeżutką mapę wschodniej Europy. Mamy sporo map i przewodników, dostaliśmy też mapki w Domu Pielgrzyma, więc stosujemy metody tradycyjne. Niemniej jazda po miastach litewskich może wyprowadzić z równowagi. Totalnie brak oznakowania ulic w miastach. Duże skrzyżowanie, ale ani jednej tablicy. Brak o znakowania i miejscach ważnych ze względów turystycznych. Generalnie - martw się sam. A nawet z mapą w ręku trudno nawigować po ulicach, które mają nazwy koszmarnie trudne do przeczytania. No i tak właśnie wczoraj sobie pobłądziliśmy, jadąc do klasztoru kamedułów w Pożajściu, ok. 9 km od Kowna. Przy okazji przekonaliśmy się, że piękne, kolorowe, odnowione kamieniczki to tylko na Starym Mieście. Poza centrum Kowno jest brudne, smutne, zaniedbane, zrujnowane, biedne: ulice z dziurami jak na Ukrainie, rozpadające się domy z wiszącymi smętnie okiennicami, opuszczone fabryki i zakłady przemysłowe grożące zawaleniem się, z wybitymi szybami, złażąca farba z elewacji budynków. Inna rzecz, że te wschodnie ludy nie dbają o obejście, jak coś spadnie, to leży. Nie ma kwiatów na balkonach, ani w ogródkach. Zachodzimy w głowę, kto tu oszalał z pomysłem przyjęcia euro. A ceny już są wyższe niż w Polsce, niedużo, ale jednak. Codziennie robimy zakupy w pobliskim markecie i widzimy, że ludzie kupują najtańsze produkty, skromnie, z marketu nie wyjeżdżają załadowane wózki, tak jak w Polsce. Widzimy też, co jedzą Litwini, którzy mieszkają w Domu Pielgrzyma - kaszę z pomidorami albo smażą sobie jakieś placuszki z ciasta naleśnikowego. Bez mięsa. Ale wracam do klasztoru kamedułów...


 Klasztor w Pożajściu jest największym zespołem klasztornym na Litwie
 

Został ufundowany w XVII wieku przez kanclerza wielkiego litewskiego Krzysztofa Z. Paca jako rodowe mauzoleum Paców

 



Eremitorium. W 1992 roku ponownie wróciły siostry kazimierki i są do dziś

Wnętrze kościoła Nawiedzenia św. Elżbiety

Freski artystów włoskich

 Pacowie należeli do najbogatszych rodów w Rzeczypospolitej, stąd wciąż widać przepych, rozmach i monumentalność projektu

 Wota dziękczynne na ołtarzu głównym

 
W kościele znajduje się krypta założyciela klasztoru K.Z. Paca

2 komentarze:

Wojtek pisze...

Nawiążę do tych litewskich posiłków. Może to taka pora roku, lepiej w upały zjeść coś lekkiego i nawet na chłodno niż mięso? Ale nawet jeśli nie - to ostatecznie Litwini pozostaną zdrowsi niż nacje jedzące codziennie mięso. Też bym chciał kaszę z pomidorami ;-)

recoleta pisze...

Może to zbyt drastyczne porównanie, ale tak mi się skojarzyło, jak koreańska telewizja reklamowała sałatkę z mleczy jako bardzo zdrową, zdrowszą od mięsa. Ja mięsa nie jadam, nie cierpię, ale jeśli ktoś lubi, to niech se je. W tm przypadku jednak chodzi o brak możliwości wyboru. Litwini jedzą codziennie kaszę nie ze względów zdrowotnych, ale z biedy. A to już jest bardzo smutne, bo ta bieda przekłada się też na inne dziedziny życia i my to tu widzimy. Litewskie wsie wyglądają jak polskie z lat 70. 80. minionego wieku. W miastach nie jest wcale lepiej.