poniedziałek, 27 października 2014

Kolejne wieści z Izraela

Jak widać na zdjęciach, w Izraelu wciąż piękne lato - pozazdrościć po prostu. Krzysiek z babcią udali się na zwiedzanie kraju. Z tego, co widzę, zaliczyli Nazaret i byli nad Morzem Martwym. Ponoć nad Morzem Martwym były 34 st. w cieniu!












 "Miszczyni" planu drugiego, he, he :-)


piątek, 24 października 2014

Powrót do Jerozolimy

Krzysiek obecnie przebywa w Izraelu. Pojechał tam generalnie firmowo z ekipą pracowników, ale zabrał ze sobą babcię, czyli swoją mamę. Dla babci to wielkie przeżycie, bo nigdy nie podróżowała, choć ok. 25 temu odwiedziła Krzyśka w Odessie, gdy on tam był na kontrakcie kilkumiesięcznym. No, ale na pewno nigdy nie leciała samolotem. Jest jednak odważna, choć przed wyjazdem miała oczy pełne strachu i powiedziała, że więcej nie da się namówić na żaden wyjazd. ;-) To kilka zdjęć, które Krzysiek przesłał z Jerozolimy.









wtorek, 14 października 2014

Tatry weekendowo - Dolina Strążyńska + Dolina Białego

Niedzielę rozpoczęliśmy od wymiziania się z Bąblem, psem właścicieli schroniska, w którym mieszkaliśmy. Potem skierowaliśmy się do Doliny Strążyńskiej, a następnie doszliśmy do Polany Strażyńskiej. Tu w bacówce wypiliśmy herbatę i poszliśmy pod wodospad Siklawica. Później zaczęliśmy wspinaczkę na Sarnią Skałę. Wspinaczka była dość męcząca, bo ścieżka zygzakami wiodła dość intensywnie w górę i można było się zmęczyć. Na Czerwoną Przełęcz pod Sarnią Skałą wchodziliśmy ok. 50 minut. Tam, po złapaniu oddechu i uzupełnieniu płynów pomaszerowaliśmy na Sarnią Skałę. Szczyt ten pomimo niewielkiej wysokości (1377 m n.p.m.) jest niezwykle malowniczy i roztaczają się z niego bardzo interesujące widoki. Z jednej strony z Sarniej Skały imponująco przedstawia się północna, urwista ściana Giewontu, zaś z drugiej widać całą panoramę Zakopanego. W kierunku zachodnim natomiast widać Kominiarski Wierch. Świetnie przedstawia się także panorama ku Tatrom Wysokim. Można zobaczyć między innymi Koszystą, Żółtą Turnię, Granaty oraz Kozi Wierch. Na szczycie siedzieliśmy dość długo i napawaliśmy się tymi widokami. Cudowna pogoda sprawiła, że w tak eksponowanym i wietrznym miejscu mogliśmy siedzieć w samych koszulkach z krótkimi rękawami. Potem zeszliśmy na Czerwoną Przełęcz, skąd skierowaliśmy się do malowniczej Doliny Białego. Przejście jej w promieniach popołudniowego słońca było wielką przyjemnością. Po wyjściu z Doliny poszliśmy na Ścieżkę pod Reglami i dotarliśmy do parkingu, który znajduje się u wejścia do Doliny Strążyńskiej. Nie ukrywam, dostaliśmy w kość, bo to spory kawałek, ale było warto. Polecam tę trasę, ale powiem szczerze... chodzimy po Tatrach 24 lata i jeszcze nigdy nie trafiliśmy na tak idealną pogodę, szczególnie o tej porze roku.

Nasze schronisko (na granicy Kościeliska i Kirów, 10 minut spacerkiem od wejścia do Doliny Kościeliskiej)

 Przecudowny Bąbel



 W Dolinie Strążyńskiej przywitała nas wiewióra


 Przy bacówce na Polanie Strążyńskiej

Siklawica 


 Wspinaczka na Czerwoną Przełęcz


 Na Sarnią Skałę wchodzi się już na czterech łapach

 Popas na szczycie






 Widok na Giewont


 Wierzcie lub nie, ale tam z tyłu jest przepaść



Zejście do Doliny Białego

 Wisiał na drzewie

 Dolina Białego







 Widok na Zakopane ze Ścieżki pod Reglami