poniedziałek, 17 listopada 2014

Śladami Astora Piazzolli

Rzadko kiedy w Sosnowcu dochodzi do ambitnego wydarzenia muzycznego, a jeśli już dochodzi, to raczej skierowane jest do garstki melomanów. I tak też było w miniony piątek. Nadchodzącą ciszę wyborczą uczciliśmy wspaniałym koncertem w klimacie Argentyny w wykonaniu Kwartetu Fourmat Gabriel. Koncert – w kameralnym gronie – odbył się w Zamku Sieleckim. Muzyka charyzmatycznego Astora Piazzolli urzekła wszystkich słuchaczy, choć mnie bardzo brakowało wśród instrumentów bandoneonu  instrumentu, bez którego w Argentynie nikt nie poważyłby się zagrać tanga. Jego miejsce zastąpił polski akordeon, które dla niewtajemniczonych pewnie nie zrobił wielkiej różnicy. Ja jednak skomentowałam ten fakt, że tango argentyńskie, a szczególnie muzyka Astora Piazzoli grana bez bandoneonu, to tak jak picie nawet najlepszego wina w plastikowym kubku. 







2 komentarze:

Histeryczna pisze...

Nie będę kryła, że nie znam się na tym, o czym napisałaś, niemniej jednak dobrze mieć kogoś takiego, jak ty, kto wychwyci brak odpowiedniego instrumentu, kto ma w jakiś sposób styczność z tą kulturą i potrafi dzięki temu lepiej zarysować obraz wydarzenia. Notka nie jest wtedy takim suchym memłaniem, że koncert był, tylko coś pokazuje. Bardzo mi się to u ciebie podoba. Wpis krótki, ale ciekawy.

recoleta pisze...

O bandoneonie pisze ulubione medium ludzkości, czyli Wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bandoneon