czwartek, 30 kwietnia 2015

Lot do Grecji / Vuelo a Grecia / Flight to Greece

Szybko wrzucam kilka zdjęć z lotu. Niestety internet w Grecji to masakra. W hotelu Wi-Fi to porażka, tak samo w restauracjach. Postaram się nadrobić zaległości na Santorini - jeżeli tam internet będzie chodził po ludzku.








wtorek, 28 kwietnia 2015

Kierunek: Grecja / Dirección: Grecia / Direction: Greece

Siedzimy właśnie na walizkach i zaraz udajemy się do Grecji: najpierw Aten, a potem na romantyczną wysepkę Santorini. Tak, wiem, Santorini do mnie nie pasuje, to nie moje klimaty, nie moja bajka, ale to było marzenie Krzyśka, a ja potrzebuję trochę odetchnąć. Za dużo się nie wynudzę, to raptem tydzień. Poza tym mam nadzieję na świetne jedzenie i odrobinę stabilnej wiosennej pogody. Obecnie w Grecji jest słonecznie, bez upałów, 20 stopni. Oczywiście bez deszczu, który właśnie z ochłodzeniem nadciąga nad Polskę. Będziemy w kontakcie. Obiecuję na bieżąco dzielić się wrażeniami.

Foto: Wikipedia

czwartek, 23 kwietnia 2015

Pokolenie debili z dyplomami

Dziś, w Światowym Dniu Książki i Praw Autorskich, chciałam podzielić się kilkoma refleksjami dotyczącymi nie tyle poziomu wiedzy czy wykształcenia obecnego pokolenia tzw. młodzieży, jak raczej ogólnie poziomu intelektualnego i nie tylko młodzieży. 

Dożyliśmy takich czasów, że kwestia nieczytania książek czy prasy to nie tylko świadectwo jakiegoś ograniczenia kulturowego. Często w dyskusji na temat czytelnictwa pomija się ważny fakt - z książek czerpie się wiedzę. Czasami jest to wiedza przydatna, czasami nie, ale nieczytanie książek powoduje, że postrzeganie świata musi po prostu być ułomne. Najbardziej boli mnie, ale również doprowadza do szału, że lansowania od lat reforma (kto to w ogóle nazwał reformą?!) szkolnictwa wyższego doprowadziła do zeszmacenia wartości dyplomu magistra, nie mówiąc już o doktorach czy doktorach habilitowanych, którzy zaczynają obecnie hurmem zdobywać uczelnie. Powiem krótko: ich poziom jest zatrważający. 

Pamiętam, że moja nauczycielka polskiego w liceum była dla mnie autorytetem, robiło na nas ogromne wrażenie, gdy cytowała Pana Tadeusza, deklamując z pamięci obszerne fragmenty. Miała ogromną wiedzę - erudycyjną, chodziliśmy z nią do teatru, filharmonii, czytaliśmy prasę. Także na studiach większość moich wykładowców była dla mnie wzorem, starałam się ich naśladować, zazdrościłam im wiedzy. Dziś zdarza się, że doktor nauk humanistycznych na filologii polskiej ma braki w lekturach z liceum! Nie mówiąc już o literaturze najnowszej i to nie tylko polskiej. Spotkałam się nawet z wypowiedzią wykładowcy na filologii polskiej (to odpowiedź na pytanie, czy czytał coś Harukiego Murakamiego): "nie mam czasu czytać literatury japońskiej, zresztą po co jestem filologiem polskim" (?!). Efektem takiego podejścia jest po prostu ograniczenie umysłowe. Inaczej tego określić się nie da. 

A do tego trzeba dołożyć coś jeszcze. Gdy kiedyś chodziłam do podstawówki, dominował pogląd, że jeśli dziecko robi błędy ortograficzne, to widocznie za mało czyta. I może coś w tym jest. Bo kiedy czytam teksty filologów polskich, to przechodzę na łacinę (kuchenną). I nie chodzi tylko o literówki czy interpunkcję. W takiej tekstach aż robi się od błędów ortograficznych, składniowych, fleksyjnych i wszelkich innych, a zasób słownictwa jest tak ograniczony, że czasami wydaje mi się, że miałam większy w podstawówce. Już teraz mam problem z czytaniem książek, prasę właściwie przestałam. Po prostu się nie da. Otwieram książkę na dowolnej stronie i mam ochotę chwycić za długopis, żeby zrobić korektę. Największy problem jest ze wspomnianą prasą. To bełkot i brak znajomości podstaw języka polskiego. I ciśnie mi się wtedy na usta zdanie, które wiele lat temu usłyszałam: kto byle jak pisze, byle jak myśli.

Reasumując: niedouczeni profesorowie wypuszczają w świat niedouczonych magistrów, niedouczeni magistrzy idą do pracy, a że są niedouczeni, więc siłą rzeczy swoją pracę wykonują w sposób na niezbyt wysokim poziomie. A potem się dziwimy, że mosty się walą, a operacje nie udają. Nie chcę tu nikogo obrażać. Są oczywiście przypadki oczytanych i mądrych ludzi w tym kraju. Ale trzeba sobie zadać pytanie: jeśli niedouczony nauczyciel pójdzie do szkoły, to kogo wykształci? To efekt domina.