poniedziałek, 11 maja 2015

Santorini – pożegnanie

Nadszedł ostatni wieczór na Santorini. Zrobiliśmy sobie mały spacer uliczkami Firy w świetle zachodzącego słońca. Jeszcze tylko ostatnie zakupy pamiątek, ostania kolacja, ostatni rzut oka na kalderę, a potem już pakowanie i krótka noc, bo wczesnym rankiem odlot do Warszawy via Ateny. 

 Jeszcze ostatnia wieczorna wycieczka na plażę z drugiej strony wyspy – tej nierozerwanej wybuchem wulkanu

Wrażenie robią dziwnego kształtu ostańce z piaskowca


 Po tej stronie wyspy plaża jest szeroka i bez urwistych skarp, niemniej piasek pochodzenia wulkanicznego jest ciemny, miejscami prawie czarny

A to już Fira i widok na wyspę Thirasia


 
 Santorińskie kociska szykują się do snu





Ostatnie zdjęcie Firy do kolekcji – o zachodzie słońca 




 Ostatni turyści wracają na swój wypasiony hotelowiec, a my idziemy zjeść ostatnią kolację na Santorini, a potem pakować się i spać

piątek, 8 maja 2015

Santorini – Oia

Na dokładnie przeciwnym końcu wyspy (w stosunku do miejsca, gdzie leży Akrotiri) znajduje się miasteczko Oia – mekka turystów z Rosji. Jest malowniczo położona, tym razem jednak wśród straganów (mniejszej liczby niż w Firze) bardzo dużo tu sklepów luksusowych: z markową odzieżą, złotem, zegarkami itp. Sporo także ekskluzywnych hoteli. Rozumiem, że to wszystko pod kątem biednych Rusów, pogrążonych – podobnie jak Grecy – w ciężkim kryzysie (mam nadzieję, że wszyscy wyczuwają w tym zdaniu ironię). 

Oia leży blisko wyspy Thirasia, będącej w XVII wieku p.n.e. częścią dawnej wyspy Strongili. Tak na marginesie nazwa Santorini pochodzi z XIII wieku od imienia św. Ireny (Saint Irene), wyspa znana była również pod nazwami: Kallisti, Strongili lub Tera/Thira. Na uliczkach miasteczka snuje się mnóstwo turystów, podobnie jak w Firze wielu Japończyków. Oia to także mekka młodych par – głównie z Japonii (nie do końca rozumiem ten motyw, ale przypominam sobie z lektury książek Harukiego Murakamiego, że greckie wyspy darzone są wyjątkowym sentymentem w Kraju Kwitnącej Wyspy). Spotykaliśmy wiele par w strojach ślubnych pozujących do zdjęć na tle najbardziej charakterystycznych obiektów miasteczka. Na parkingach natomiast dokonywano makijażu oraz układano fryzury młodych panien przed sesją fotograficzną. 

Podczas naszego pobytu w Oii było strasznie gorąco, a do tego parno i duszno. Chodzenie po uliczkach pełnych Rusów niespecjalnie sprzyjało kontemplowaniu widoków. Wszyscy się na siebie pchali i wrzeszczeli. 

 Do Oii z Firy jedzie się dość eksponowaną trasą, wiodącą serpentynami. Po drodze znajdują się liczne punkty widokowe. Można także obejrzeć panoramę rozciągającą się na drugą stronę wyspy – tę która nie uległa rozerwaniu przez wybuch wulkanu


 Kościół na centralnym placu Oii

















 Widok na porcik, z którego odchodzą katamarany na wyspę Thirasia




W tle wyspa Thirasia


 Pojechaliśmy także do portu...

 ...gdzie znajdują się sympatyczne knajpki z morskim żarciem

Można tu też obejrzeć z bliska wulkaniczne tufy będące śladami dawnego kataklizmu


 Z porciku można "wziąć" osiołka do miasta

Obiadek kruszejący przy jednej z knajpek w porcie

czwartek, 7 maja 2015

Santorini – Akrotiri

Kolejnym miasteczkiem odwiedzonym przez nas na Santorini było Akrotiri. To bardzo ciekawe miejsce, w którym odwiedziliśmy: twierdzę wenecką, Red Beach, prehistoryczne miasto odkopane spod grubej warstwy popiołów wulkanicznych oraz latarnię morską. 

 W krajobrazie Akrotiri, jak w przypadku innych miasteczek Santorini, dominują białe domki i kościółki z niebieskimi kopulastymi dachami


 Wąską uliczka prowadząca na szczyt wzgórza, na którym wznoszą się ruiny twierdzy weneckiej


Po drodze spotykamy santorińskiego kocura


 Widok ze szczytu twierdzy


 Parking przy szlaku na Red Beach

 Nasz quadzik

 I inne quadziki

 Widok ze szlaku na Red Beach

 Teraz już wiecie, dlaczego 'red'

 Widać ślady potężnej erupcji, która w XVII wieku p.n.e. rozerwała wyspę, a większą część zatopiła 

 Trasa na Red Beach jest dość mocno eksponowana i wymaga czasami użycia wszystkich kończyn






Kolejny punkt programu: zwiedzanie ruin prehistorycznego miasta

Pierwsza odnaleziona osada datowana jest IV tysiąclecie p.n.e., natomiast szczyt rozwoju miasta przypada na okres pomiędzy XX a XVI wiekiem p.n.e.

W tym okresie miasto obejmowało obszar ponad 20 ha i mieszkało tu kilka tysięcy ludzi, zajmujących się głównie handlem

Ulice były wąskie, mieszkania jednak obszerne zbudowane z cegły glinianej, z gipsowanymi ścianami, toaletami połączonymi z kanalizacją miejską

W ruinach znaleziono pozostałości waz minojskich i mebli oraz inskrypcje w piśmie linearnym B

Najciekawsze są przepiękne freski przedstawiające najczęściej sceny z życia codziennego. Obecnie przechowywane są w Muzeum Archeologicznym w Atenach. Dwa zdjęcia poniżej są zaciągnięte z internetu, ale chciałam pokazać, jak bardzo są niezwykłe



 Teren zwiedzania jest naprawdę spory, poprowadzono nawet ścieżki trasą dawnych uliczek, więc chodzenie ulicami z epoki brązu jest niesamowitym przeżyciem


 A to już widok z drogi w stronę latarni morskiej



 Było już dość późno, ok. 17.00 i w porywistym wietrze było trochę chłodno