środa, 6 maja 2015

Santorini – Pyrgos

Aby zwiedzić wyspę, trzeba sobie zorganizować jakiś środek transportu. Santorini wcale nie jest takie małe i totalną bzdurą jest opowieść rozpowszechniana przez osoby, które nigdy nie były na Santorini, że wyspę można obejść w dwa dni. Ani obejść, ani w dwa dni. Po pierwsze wyspa jest mocno górzysta, a niektóre podjazdy jeżyły mi skórę na plecach. Na tablicach widzieliśmy nawet oznaczenia szlaków górskich, wiodących na poszczególne szczyty, a przejścia niektórych wynosiły nawet 4,5 godziny. Ponadto od jednego końca wyspy do drugiego jest kilkadziesiąt kilometrów (na nasze oko ok. 40) i raczej się tego nie da przejść. Ponieważ widzieliśmy, że po wyspie turyści przemieszczają się quadami, a koło naszego hotelu była wypożyczalnia, więc wynajęliśmy quadzika. Trochę się denerwowałam, bo to coś innego niż jazda obudowanym samochodem. Nad przepaściami rozciągały się spektakularne widoki i bywało strasznie. Muszę jednak przyznać, że to był najlepszy sposób, aby szybko i wygodnie przemieścić się z jednego miejsca wyspy do drugiego, a przy tym nie mieć problemów z parkowaniem czy mijaniem się w wąskich uliczkach. Ci, którzy zdecydowali się na wynajęcie samochodu, nie mieli takiego komfortu, w niektórych miejscach były problemy z parkowaniem, zawracaniem, wymijaniem się itp. Można było oczywiście wypożyczyć skuter, jednak we dwójkę nie bylibyśmy w stanie wjechać na niektóre wzgórza. Faktycznie skuterów dużo nie jeździło, zazwyczaj miejscowi po mieście. 

Pierwszym celem naszej quadowej wycieczki było Pyrgos, które jest najwyżej położonym miastem na wyspie. Rozciąga się stąd malowniczy widok, u stóp miasteczka leży bowiem cała wyspa. Pyrgos było do 1800 roku stolicą Santorini, obecnie miasteczko zamieszkuje ok. 500 osób. Oko cieszy architektura Pyrgos: tradycyjne białe domki z niebieskimi drzwiami i oknami, do których prowadzą wąskie uliczki, wijące się zgodnie z ukształtowaniem terenu. Pyrgos słynie również z wielu kościołów, jednym z bardziej znanych jest kościół Świętej Theotokaki pochodzący z X wieku. Istotne jest również to, że do Pyrgos raczej nie docierają turyści z hotelowców, stąd panuje tu klimat wyciszenia, można się delektować spacerem po pustych uliczkach. 


 Sesja zdjęciowa na parkingu w Pyrgos



 Wdrapujemy się na szczyt góry










Kościół Świętej Theotokaki. W tle fragment najwyższej góry wyspy z osadą Moni Profiti Ilia

 Ze szczytu miasteczka widać prawie całą wyspę


 W najwyższym miejscu miasteczka znajduje się urokliwa kawiarenka, w której z głośników leci muzyka operowa. Jest tu już dość wysoko i wiatr wieje nieustannie, stąd nieprzygotowanym turystom, oderwanym od basenów hotelowych, wręcza się kocyki

 W kawiarence wspomagamy się kawą po grecku oraz sokiem pomarańczowym, który na Santorini jest droższy od wina







1 komentarz:

Jerry pisze...

Widoki podobne jakie mielismy objezdzajac Krete. Takie klimaty mielismy wlasciwie wszedzie w miejscach oddalonych od morza. W najwyzej polozonej miejscowosci na Krecie - Imbros, panowala taka wlasnie lokalna atmosfera, o ktorej piszesz. Bardzo dobre zdjecia, robione aparatem czy komorka?
Co do cen soku z pomaranczy to potwierdzam to rowniez.