poniedziałek, 2 maja 2016

Kolejna podróż do Izraela

Ta podróż to zakończenie mojej choroby. Co prawda, gdy kupowaliśmy bilety kilka miesięcy temu nie wiedzieliśmy, co przyniesie przyszłość i mogło być różnie, ale na szczęście udało się postawić mnie na nogi. A teraz jestem znowu w Izraelu. Oczywiście podróż była bardzo męcząca: nocny przejazd samochodem do Warszawy (bez zmrużenia oka), potem godziny oczekiwania na samolot (spóźniony), czterogodzinny lot i wreszcie przejazd z lotniska w Tel Awiwie do Jerozolimy. Z Polski wyjeżdżaliśmy w pełnym umundurowaniu (mam na myśli niezbyt ciepłą wiosnę), do Izraela przyjechaliśmy w pełni nie tyle wiosny, co lata. Wszystko kwitnie, cieplutko, a nawet gorąco, atmosfera wakacji. Niemniej siedzę sobie teraz z iPadem na kolanach i oczy mi się zamykają. Wrzucam więc kilka pierwszych zdjęć i idę spać.

Gdzieś nad Europą

Koszerny lunch na pokładzie Boeinga 737 (patrz: certyfikat koszerności)

 Tel Awiw-Jafa z lotu ptaka

A to już nasz dom w starej Jerozolimie

Tel Awiw

Lądujemy, niestety z klaskaniem

Zapada zmierzch nad Jerozolimą, budzą się światła i minarety

1 komentarz:

Adelinka pisze...

Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze raz tam dotrę :))) .