piątek, 13 maja 2016

Morze Martwe

Tak jak pisałam w poprzednim poście, Morze Martwe to słone jezioro bezodpływowe położone ponad 400 metrów pod poziomem morza, co czyni je najniższą depresją świata. W tak nisko położonym terenie powietrze jest aż o 10% bogatsze w tlen i mikroelementy, zaś ciśnienie atmosferyczne jest najwyższe na świecie. Dodatkowo jest nasycone bromkami mających działanie uspokajające. Jezioro cechuje bardzo duże zasolenie – średnio 26%. Morze cały czas zmniejsza swoją powierzchnię. Z tego powodu wokół niego pojawiają się coraz większe połacie wysuszonego dna. Ponoć powierzchnia jeziora zmniejsza się z powodu intensywnego wykorzystywania wód Jordanu przez Izrael i Jordanię (zarówno rzeka Jordan, jak i Morze Martwe w połowie należą do Jordanii i Izraela), a także zmian klimatycznych. Nie można również zapomnieć o ogromnym parowaniu. Gdy dotarliśmy nad Morze Martwe zalegała nad nim chmura pyłów przywiana znad Jordanii – jak pisałam w Jordanii 2 dni wcześniej przeszła burza piaskowa. Dlatego zdjęcia są ponure, choć było bardzo gorąco. 

Na dnie Morza Martwego. Wszędzie dokoła rozciąga się wielka słona skorupa. Wzdłuż ścieżki prowadzącej na plażę widnieją tabliczki przestrzegające przed schodzeniem z drogi, gdyż wejście na te skorupy może skończyć się źle. Nie wiem, czym dokładnie, bo napisano jedynie, że to jest groźne. Ja stoję blisko drogi.

Plaża, na którą się wybraliśmy znajduje się niedaleko mieściny o nazwie Ein Gedi. To jeden z najpopularniejszych kurortów nad Morzem Martwym od strony Izraela 

 Plaża i cały ośrodek to małe rosyjskie miasteczko. Na plaży są sami Rosjanie i słychać jedynie rosyjski język

Od hotelu i SPA do plaży jest ok. 11,5 km. Plażowiczów tam i z powrotem wozi traktorek z wagonikami

 Tak naprawdę brzeg Morza Martwego nie jest piaszczysty  piasek został nawieziony w jedno miejsce dla turystów. Prawdziwy brzeg to solna skorupa.


 Dookoła wszystko jest skrystalizowaną solą

 Odłamałam kawałek brzegu

 Jak widać krystalizuje nie tylko NaCl

  Morze jest bogate w minerały. Czarne błoto oraz gorące źródła siarkowe spotykane wzdłuż wybrzeża wykorzystuje się do leczenia chorób skóry i stawów

Ja nie miałam odwagi taplać się w tej zupie, a tym bardziej nacierać się błotem  


Muszę przyznać, że źle się tam czułam. Miałam wrażenie, że powietrze jest ciężkie, gęste i lepkie

W drodze powrotnej skorzystaliśmy z traktorka, który podwiózł nas pod hotel i SPA. Tam opłukaliśmy się z wykrystalizowanej natychmiastowo na naszych nogach soli - były kompletnie białe

 Przy hotelu znajdował się basen

W drodze powrotnej przejeżdżaliśmy koło słynnych jaskiń w Qumran. Można je zwiedzać, jest też małe muzeum, ale darowaliśmy sobie tę atrakcję, zresztą zwojów tam już nie ma, a zmierzaliśmy je obejrzeć w Muzeum Izraela w Jerozolimie.

Brak komentarzy: