wtorek, 26 lipca 2016

Italia - Toskania - Casa nel Bosco

Jesteśmy w Italii, w Toskanii, ale tuż przy granicy z prowincją Emila-Romania, w górach. Zaczynamy po woli przyzwyczajać się do dziczy, skorpionów, bijących się w nocy borsuków, zapachów ziół w naszym ogródku, nocnego nieba, na którym widać milion razy więcej gwiazd niż na naszym śląsko-zagłębiowskim niebie i... kłopotów z internetem. Pierwsze wrażenia były przerażające. Po przebyciu ponad 1200 km, wjechaliśmy na górę. Serpentyny, wąska droga, trąbienie na zakrętach, po kilku kilometrach skończył się asfalt. Potem jechaliśmy szutrem, znowu serpentyny i biedny fafik, który ledwo zipał. Na koniec droga się skończyła. Dojechaliśmy do jakichś domostw. Pytamy o drogę do Casa nel Bosco. Nikt nie mówi po angielsku. Przydaje się hiszpański. Si, si. to dobra droga, ale trzeba iść nogami. To strefa bezkołowa. Zresztą i tak nie dałoby się wjechać. Do tego grzmi, duszno, parno... Idziemy dróżką, a raczej szlakiem turystycznym. Po ok. 500 metrach wyłaniają się jakieś dachy. Z domu wychodzi mamma i nawija po włosku. Usiłuję się z nią dogadać po hiszpańsku. W końcu otwiera nam nasz domek. Pokazuje pokoje, kuchnię, łazienkę i cały czas nawija po włosku. Nic nie kumam. Po chwili przyjeżdża Alessandro i razem z Krzyśkiem jadą po resztę bagaży. Tymczasem rozpętała się burza, pada i wreszcie robi się chłodniej. W starym domu z kamienia jest przyjemnie, robimy sobie kolację i idziemy spać. 

Widok z "drogi"

 Nasz dom

Widok z naszego tarasu

Tu jadamy 

To jest Rysia. Rysia uznała, że jesteśmy jej człowiekami 

Rysia jest w ciąży


Wieczorne lenistwo 


 Obok jest dom właścicieli i drugi dla gości

Przy naszym domu biegnie szlak turystyczny

W ogrodzie w poszukiwaniu internetu

Kuchnia z salonem 


Schody na piętro 

Sypialnia 

Łazienka

Oprócz nas mieszka tu mnóstwo dzikich zwierząt. To jest ogromna ćma żywiąca się nektarem z lawendy


Tresowany motyl. W ogóle nie boi się ludzi. Można go nawet wziąć na rękę 



Kolega skorpion w łazience

4 komentarze:

Wojtek pisze...

Fajne miejsce do wyłączenia się spod wpływu cywilizacji. A samochodzik zostawiliście przy drodze?

recoleta pisze...

Wjechaliśmy do góry, ale nie do końca. Stoi 500 metrów od domu.

Jerry pisze...

A czy ta klimatyzacja na scianie dzialala? Jesli tak to juz i tam cywilizacja wkroczyla :-)

recoleta pisze...

Właśnie zastanawiam się, po co ta klimatyzacja. W mieście na dole faktycznie jest jak w piekarniku, ale tu cały czas delikatnie wieje, poza tym temperatura jes o kilka stopni niższa niż na dole. A noce nawet chłodne, szczególnie po burzy, jak wczoraj.