sobota, 6 sierpnia 2016

Wyprawa do Lagacci

Lagacci to niewielka mieścina położona w Apeninach, niedaleko naszego domku. Trzeba jednak do niej dojść górami (można tez doejchac samochodem, ale z drugiej strony góry). Szlak nie jest bardzo trudny, niemal w całości ocieniony, ale w duży upał mimo wszystko czuje się trudy wędrówki. Szlak jest bardzo piękny, wiedzie trawersem góry (trzeba przejść z jednej góry na drugą), ale z niewielkimi odcinkami, na których trzeba się powspinać. Nie jest to jednak szlak typu polskiego, zadbany, ubezpieczony w trudnych miejscach. To całkowicie dzika ścieżka, z tym że oznaczona, więc trudno się zgubić. Poza tym są momenty, gdy trzeba przedzierać się przez połamane gałęzie, brodzić w wysokiej trawie, drapać się dość eksponowanymi fragmentami drogi po kiwających się kamieniach. Musieliśmy uważać, bo nie mieliśmy odpowiedniego obuwia, a z drugiej strony wypatrywaliśmy dzikich zwierząt, w tym przede wszystkim jakowyś gadzin wygrzewających się na kamolach lub wijących się w wysokich trawach. Samo miasteczko to prawdziwa dziura. Liczyliśnmy na jakiś sklepik, niestety nie było. Był kościół i bar, i urokliwe domy wakacyjne. 

 Szlak wiedzie przy naszym domu


 Już na początku czeka nas przeprawa przez strumień


Tera ja się przeprawiam. Nie dziwcie się mojemu strojowi. Poranki w górach są chłodne, nawet jeśli w ciągu dnia temparatura skacze powyżej 30 stopni.


 Na siąsiedniej górze widzimy nasz dom

Dopiero teraz widać, w jakiej głuszy mieszkamy 


 Po drodze mijamy opuszczone domostwa

 Góry w tym regionie to w dużej mierze łupki - idealny materiał budowlany


 Niesamowite jest to, że domy te stawiane były całkowicie bez użycia zaprawy murarskiej. Również dachy są sklecone z drewnianych desek i płaskich łupków - bez użycia jakichkolwiek elementów spajających typu gwoździe.

Ale trzeba przyznać, że niezwykle urokliwe miejsce do mieszkania. Obecnie ten stok porastają krzewy i młode drzewa, ale podejrzewam, że jakieś 50 lat temu rosły tu łąki i hasały po nich kózki lub owce.


 Docieramy do Lagacci


Czas na relaks przy kawie i białym winie

Lagacci to miasteczko przysłów. Na każdym domostwie, płotkach i bramkach wiszą tabliczki z przysłowiami. 





Z całego Lagacci rozciągają się niesamowite widoki



 Wracamy




Ostatni postój przed domem

2 komentarze:

Jerry pisze...

Jak te domki sie trzymaja? Bez zaprawy i gwozdzi ! A ile zakamarkow dla jaszczurek i innych gadzin, brrr. Okolice swietne i malownicze.

recoleta pisze...

No właśnie. Byliśmy pod wrażeniem. Oczywiście obecnie w górach domy są już budowane w inny sposób. Nasz był zbudowany z użyciem zaprawy... a raczej wyremontowany, bho trudno poiwedzieć, jak wyglądał kiedyś. W miejscu gdzie stał, wiele lat temu stało dużo innych domów. Właściciel opowiadał, że mieszkało tam pięć rodzin. On kilka domów zrównał z ziemią. Niektóre domki, będące obecnie rodzajami szop, wciąż stoją jako domki bez zaprawy, same kamienie.